Hiszpania – sjesta, fiesta i flamenco

Ostatni dzień ferii „upłynął nam w Hiszpanii” –  w przenośnym znaczeniu tych słów.

Zaczęliśmy od obejrzenia prezentacji na temat jakże uroczego tego zakątku świata. Już z niej dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o Hiszpanii:

  • jaką ma flagę i co oznaczają kolory zamieszczone na niej,
  • jak wygląda herb Hiszpanii,
  • jakie miasto jest jej stolicą itp.

 Jednak najbardziej z prezentacji podobały się nam informacje o piłkarzach. Poznaliśmy również podstawowe zwroty hiszpańskie. Na pewno przydadzą się nam, gdy kiedyś odwiedzimy to państwo. Bardzo zainteresowała nas również korrida. Tradycyjna walka z bykiem. Wiedzieliście, że byki tak naprawdę nie rozróżniają kolorów? Więc nie ma znaczenia czy płachta na niego będzie czerwona czy też niebieska.

 

 

 

 

Jednym z zadań, które na nas czekało tego dnia było wykonanie maski. Zainspirowała nas do tego pewna zagadka:

Jam jest słynna postać, i zamieszania jest sporo,
Jak się zjawiam niespodzianie, gdy Garsija je śniadanie,
Gdy piękne dziewczyny mnie zobaczą, od razu głowę i serce dla mnie tracą
Choć twarz moja dobrze za maską schowana,
To i tak nie jedna dziewczyna we mnie zamiłowana,
To uwielbienie dla mnie to nie z mojej urody,
Lecz z zamiłowania do prawdy, wolności i międzyludzkiej zgody. 

Już wiecie kto to jest? Choć my nie walczyliśmy tak jak on to jednak maski mogliśmy mieć. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I przyszedł czas na gotowanie!!! Musieliśmy wykazać się naszymi zdolnościami kulinarnymi, przygotowując Paellę. Sposób przygotowania nie był taki trudny, ale też i nie łatwy. Najwięcej zmartwień przysporzyło nam krojenie cebuli, która niejednego z nas przyprawiła o łzy. Po siekaniu, doprawianiu, gotowaniu, smażeniu i wielokrotnym mieszaniu wszystkich składników przyszedł czas na degustację. Paella wyszła znakomicie. Niektórym z nas tak smakował, że braliśmy dokładkę.

 

 

 

 

 

 

 

 

I w końcu najedzeni i wyposażeni w nową wiedzę o Hiszpanii mogliśmy się udać na długo wyczekiwaną przerwę. Pogoda była wspaniała, słońce mocno świeciło, a nam humor dopisywał.

W dalszej części dnia nauczyliśmy się podstawowych kroków flamenco – jeden z tańców hiszpańskich. Zobaczyliśmy stroje, które odgrywają tu ważną rolę. Posłuchaliśmy hiszpańskiej muzyki. Niektóre utwory znaliśmy…

Wiecie, że w Hiszpanii raz do roku obrzucają się pomidorami? To się nazywa LA TOMATINA!!! My też postanowiliśmy urządzić taką zabawę. Jednak zamiast prawdziwych pomidorów użyliśmy papierowych kulek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zrobiliśmy również papierową piłkę do gry, która nie narobi szkód w pomieszczeniach:-) Musieliśmy nią trafić do bardzo malutkiej brami oraz przejść z nią na plecach przez tor przeszkód.

Już na sam koniec dnia poznaliśmy jednego z przedstawicieli sztuki hiszpańskiej, a mianowicie Pabla Picassa, który miał strasznie, ale to strasznie długie nazwisko. Oprócz tego wykonywał dziwne obrazy w nurcie kubistycznym. My też mogliśmy wykonać takie cuda. Jak wam się podobają

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dzień zakończył się rozdaniem dyplomów, które będę nam przypominać o mile spędzonych chwilach w Małej Daskali.